Tomb Raider Anniversary

Tomb Raider XXIII – Lara Croft cudownie ocalona po wybuchu w kopalni złota Króla Ptolomele w Brazylii, gdzie była poszukiwać wraz ze swoim mężem Złotego Oka Majów, powraca by, ze swoim trzecim synem z drugiego małżeństwa, powstrzymać złych Illuminatów przed wykorzystaniem Cudownego Jeziora Młodości, które daje każdemu weń zanurzonemu nieśmiertelność. Bełkot? Tak mogłaby brzmieć fabuła Tomb Raidera, którego premiera będzie za 20 lat. I wcale nie jest powiedziane, że za 20 lat kolejna część przygód Lary nie powstanie..

Croft.. Lara Croft

Trochę historii

Zamiast jednak wyliczać, które Tomb Raidery rozczarowywały grafiką, irytowały elementami zręcznościowymi, nużyły absurdalnie wielkimi lokacjami, czy też wreszcie śmieszyły głupawą fabuła, przypomnijmy sobie jak zaczął się cykl przygód rudowłosej pani archeolog.

A zaczął się w 1996 roku, kiedy to w sklepach pojawił się pierwszy Grobowy Najeźdźca. Gra stworzona została przez brytyjskie studio Core Design (które poza TR właściwie nic innego nie wymyśliło ;p), a samą postać Lary wykreował Toby Garda. Pierwowzorem gry, co zresztą widać, był legendarny Prince of Persia. Jednak tym razem rozwój grafiki trójwymiarowej pozwalał na wykreowanie czegoś więcej niż księcia składającego się z kilkudziesięciu pikseli. Sama zasada jednak była podoba – gra opierała się na eksploracji podziemnych jaskiń, zabijaniu wrogów i przede wszystkim na skakaniu, unikaniu pułapek, itp. Najciekawszym elementem gry jednak pozostawał sama bohaterka. Z początku miał nim być ktoś pokroju Indiany Jonesa, lecz małe studio z Derby, obawiając się długotrwałych procesów z LucasArts, podjęło śmiałą decyzję o zmienieniu płci głównemu bohaterowi. Została nim rudowłosa kobieta – i to, podkreślmy, całkiem atrakcyjna. Niestety wówczas nie dane nam było do końca ocenić jej wyglądu, z racji, że składała się tylko z 300 trójkątów (polygonów)! Wyobrażacie sobie?! Tomb Raider odniósł ogromny sukces komercyjny na świecie, co przyczyniło się do wyprodukowania kolejnych części przygód Lary.

Kolejne części niekoniecznie udane

The Lost Valley w nowej odsłonie

Przypomnijmy sobie krótko jak wyglądały kolejne epizody Tomb Raidera. Nie będę tu opisywał fabularnych wątków, lecz postaram się ogólnie nakreślić rozwój serii. Kolejne gry (z numerem 2 i 3) praktycznie nie wiele różniły się od poprzedniczki. Dodano parę nowych umiejętności Lary, polepszono (nieco) grafikę. Niestety zagadki stawały się coraz bardziej toporne, a lokacje na siłę rozbudowane (co sprawiało, że w TR3 większość czasu spędzało się na bieganiu). Dopiero TR4 przyniósł pewną rewolucję. Etapy znów były krótkie, skupiające się głównie na niegłupich zagadkach. Wydawało się, że gra wydawana przez Eidos, wskoczyła na dobry tor. Niestety następca TR4 przypominał raczej mission pack, a kolejny (niby rewolucyjny) Angel of Darkness był pełen bugów. Można było odnieść wrażenie, iż Lara popadnie w zapomnienie a o jej istnieniu pamiętać będą tylko najzagorzalsi fani. Jednak po trzech latach udało się odtworzyć cykl, który na nowo zapoczątkował Tomb Raider Legend. Gra stała się bardzo dynamiczna i napakowana akcją, jednak z drugiej strony była dość łatwa i krótka. Fani chcieli czegoś więcej. I tak narodził się remake pierwszej części Tomb Raidera, któremu nadano nazwę – Anniversary.

Remake historii z 1996

Gdzie się ukryłeś T-Rexie?

Tomb Raider Anniversary opowiada podobną fabułę do tej, którą pamiętamy z 1996 roku. Lokacje są dokładnie te same, tak jak przeplatające się wydarzenia. Zmieniono, rzecz jasna, drastycznie grafikę, dodano wiele nowych umiejętności Larze, oraz wymyślono nowe zagadki. Mówiąc o dokładnie takich samych lokacjach mam na myśli te same poziomy zgodnie z tym samym scenariuszem, jednak sam ich wygląd i budowa różni się już znacząco od tych z oryginalnego TR. Dodatkowo twórcy zdecydowali się na wstawienie znanych z gier konsolowych tzw. scenek qte oraz bossów, których musimy w określony sposób pokonać. Nie będę jednak ukrywał, że jak dla mnie, obie te rzeczy bardziej irytowały niż bawiły.

Oprawa audiowizualna

Lara w nowej wersji wygląda naprawdę ślicznie. To chyba najładniejsza pani Croft w historii całego cyklu. Bujający warkocz, umięśniona ale jednocześnie smukła sylwetka, okrągły biust, duże oczy i usta przypominają graczowi, że ta kobieta była niegdyś komputerowym symbolem seksu. Poszczególne lokacje są dopracowane do szczegółów, kolorowe i przyjemne dla oka. Czasami warto wspiąć się na jakieś wyższą kondygnację i spojrzeć na całość z góry (przede wszystkim polecam zrobić to w poziomie ‘The lost valley’ – aż dech zapiera!). Muzyka i dźwięk również nie jest najgorsza. Choć jak dla mnie ta z pierwszej części była bardziej klimatyczna, to jednak Lara wypowiadająca się ze szlacheckim akcentem od razu poprawia samopoczucie. Jedyny mankament dotyczący kwestii oprawy audiowizualnej to praca kamery, która czasami nie pokazuje najistotniejszych szczegółów. Mimo to w porównaniu z ‘jedynką’ i tak działa kilkakrotnie lepiej.

Gameplay

Czas wspomnieć trochę o gameplayu. Tak jak w legendzie Lara przestała skakać na 20 metrów, co było w pierwszych TR-ach co najmniej irytujące. Nie biega też sprintem, jak w TR3, co jednak wedle mojej opinii by się czasem przydało (mogłaby się za to męczyć tym ciągłym truchtaniem). Zamiast skakania Lara nauczyła się paru innych rzeczy, najprzydatniejszą z nich jest wspinanie się po skarpach, półkach, itp. a także przeskakiwanie na kolejne ścianki. I tu znów pojawia się mały brak realizmu, bo o ile Lara jak czasem źle się złapie, to może spaść ze ściany, nawet po wykonaniu udanego skoku (wystarczy przytrzymać klawisz akcji aby to poprawić), to jednak trochę dziwi, że może się trzymać na takiej wnęce wieczność. Przydałaby się opcja zmęczenia materiału, bo w końcu dziewczyna supermenem nie jest (a może jest?). Podobnie ma się sytuacja z często wykorzystywaną nową umiejętnością skakania na pal (stoi sobie taki wystrugany palik i jak Lara na niego nie skoczy to np. skończy na kolcach pod nim) – nie wiem czy jakikolwiek normalny człowiek byłby wstanie skakać po czymś takim. Jak dla mnie kolejne przegięcie.

Lara wciąż boska

Wciąż pani Croft jest nadludzko silna i przesuwa ciężary dwa razy większe od niej samej. Ostatnią dziwną rzeczą jest wykorzystywane w trakcie walk z bosami umiejętności wykonywania uników, piruetów, salt (Bóg wie czego jeszcze) i to sekwencjami właściwie bez odpoczynku. Nie jedna mistrzyni świata w gimnastyce pewnie nie dałaby rady czegoś takiego zrobić. Znowu można by sobie to darować (efektowne ale czy potrzebne?). Za to na plus trzeba zapisać zmniejszenie czasu jaki Lara może oddychać pod wodą. Mimo wszystko wciąż Lara jest trochę za bardzo ‘przykokszona’ ;D (a nie wspomniałem o innych przegięciach, z chodzeniem po ścianach na czele;)). Ciekawe jak to będzie wyglądać w nowym Tomb Raiderze, w którym mamy mieć do czynienia z super realizmem. Obawiam się, że skończy się tak jak z nowym Bondem czy Batmanem – czar pryśnie i zniknie cała magia, ale może po prostu się starzeję i nic co nowego mi się nie podoba. ;p

Ocena końcowa

Kończąc recenzję, podkreślmy bardzo dobrej gry TPP, trzeba wspomnieć o kilku drobnych mankamentach. To znaczy, dla niektórych mogą być one plusami, dla mnie niestety nie są. Przede wszystkim denerwują mnie tzw. sekwencje qte, czyli klikanie na zadanie. Ani to trudne, ani specjalne potrzebne, a psuje realizm. Kolejną rzeczą to wszechobecny już w grach bullet time – czekam aż w FIFie go też wykorzystają. Kompletnie zawalono sztuczną inteligencję przeciwników, która niczym się nie różni od tej z wersji o 10 lat starszej. I na końcu chyba najbardziej denerwujące, naprawdę głupie walki z bosami. Ja wiem, że TR zawsze wymagał zręczności, ale jednak najważniejszą umiejętnością jaką niegdyś wykazywał się gracz była inteligencja. W starszych wersjach należało coś zauważyć, coś połączyć, wpaść na jakiś niekonwencjonalny pomysł i za to, tak prawdzie powiedziawszy, pokochali Larę fani. Dziś dostajemy TR-y naładowane akcją, bajeranckie, efektowne, ale z kolei dużo prostsze, gdzie często programiści prowadzą gracza za rączkę. Trochę szkoda. Mimo wszystko Anniversary to naprawdę bardzo dobra gra i na dzień dzisiejszy najlepszy Tomb Raider w historii.

Plusy:

  • oprawa audiowizualna
  • zagadki
  • godny remake TR 1

Minusy:

  • AI przeciwników
  • drobne problemy z pracą kamery
  • przekombinowane walki z bosami

Gra wciąż dostępna jest na steama: https://store.steampowered.com/app/8000/Tomb_Raider_Anniversary/

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *